O wydarzeniu, które przejdzie do historii jako „bunt Prigożyna” napisano już wiele. Weekend 23-25 czerwca 2023 r. niewątpliwie zapamiętany zostanie jako szczególnie gorące rozpoczęcie lata. W czasie przebiegu omawianych wypadków, w przestrzeni informacyjnej krążyło wiele niepotwierdzonych lub po prostu dezinformujących komunikatów. Przyglądamy się całej sytuacji po czasie, gdy emocje już wygasły, analizując jej następstwa.
W poniższym tekście zaprezentujemy chronologię kluczowych zdarzeń, komunikaty i narracje obecne w przestrzeni medialnej, a także potencjalne zagrożenia i prognozy. Opieramy się na otwartych źródłach informacji. Analizujemy przestrzeń informacyjną, w związku z czym poruszamy się również w świecie wypowiedzi, opinii oraz narracji.
Chronologia wydarzeń
Niniejszą analizę warto rozpocząć od skróconej chronologii kluczowych wydarzeń. W przypadku materiałów potwierdzających poszczególne informacje, podajemy datę i godzinę (GMT +2) pierwszych publikacji komunikatów odnalezionych na Twitterze – czas zamieszczenia treści w sieci może odbiegać od momentu realnego zdarzenia, ale biorąc pod uwagę niezwykle dynamiczny przepływ informacji, różnice są na tyle nieznaczne, że nie mają większego wpływu na całokształt analizy omawianych wypadków.
- Popołudniu 23 czerwca ukazuje się materiał przedstawiony jako dowód na ostrzelanie obozu PKW Wagner przez siły Federacji Rosyjskiej. Warto napomknąć, że w dyskursie widoczne były wątpliwości co do rzeczywistej wartości nagrania, ze względu na niską jakość oraz samą zawartość – widać na nim płonącą dziurę w ziemi oraz coś co wygląda jak zwłoki lub kawałki ciał – trudno stwierdzić co właściwie znajduje się na nagraniu. Nie podejmujemy się w tym miejscu oceny jego prawdziwości. W tym czasie na Twitterze krążyły też wypowiedzi prezentowane jako przecieki z ukraińskiej strony frontu w okolicach Bachmutu, gdzie siły Wagnera miały zostać ostrzelane z zaplecza, jednak światła dziennego nie ujrzały dodatkowe dowody potwierdzające taką okoliczność.
- Sytuacja nabiera tempa, a pierwsze doniesienia o zbrojnym buncie Prigożyna i jego formacji zaczynają krążyć w przestrzeni informacyjnej. O 22:58 ukazuje się video prezentujące kwaterę główną PKW Wagner w Petersburgu – mimo doniesień o rebelii, wokół budynku panuje spokój.
- Jeszcze przed północą na ulicach Moskwy pojawia się ciężki sprzęt, a wraz z nim ciężarówki transportujące żołnierzy. Rozpoczynają się przygotowania do obrony stolicy, którą „marsz sprawiedliwości” Prigożyna obiera za cel.
- O świcie 24 czerwca siły Wagnera nie niepokojone zajmują Rostów nad Donem – istotny hub logistyczny działań frontowych. Prigożynowi towarzyszą: wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej – generał major Junus-biek Jewkurow, a także generał porucznik Władimir Aleksiejew – pierwszy zastępca szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Prigożyn wspomina o konieczności odsunięcia szefa Sztabu Generalnego Walerija Gierasimowa i szefa MON Siergieja Szojgu, co jest jednym z jego głównych postulatów.
- Mniej więcej w tym samym czasie siły policyjne (prawdopodobnie we współpracy z FSB) pojawiają się przy kwaterze głównej PKW Wagner w Petersburgu.
- Już o godz. 10 konwój Wagnera znajduje się w trasie – zmierza w stronę Woroneża. Po drodze zostaje zbombardowany przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej.
- Jeszcze przed godz. 11 przemawia Władimir Putin. Przywódca Rosji mówi o przestępstwie zbrojnej rebelii, jednocześnie wychwalając wysiłki wojenne Wagnera – choć nazwisko Prigożyna nie pada ani razu, całość zarzutów skupia się figurze „tego, który mąci”. Putin podkreśla wagę jedności wszystkich sił w obliczu wieloaspektowych wrogich działań kolektywnego Zachodu.
- Przed południem spada zestrzelony przez wagnerowców samolot transportowy Federacji Rosyjskiej – IL-22, przewożący oficerów (prawdopodobnie z misją frontową, bez związku z trwającymi w tym czasie niesnaskami wewnętrznymi).
- Śmigłowiec sił Federacji Rosyjskiej bombarduje skład paliwa w Woroneżu. Pojawiają się także doniesienia o działaniach obrony przeciwlotniczej PKW Wagner, która przyczyniła się do utraty kilku śmigłowców bojowych rosyjskiej armii.
- Bunt Prigożyna znajduje konkluzję wieczorem 24 czerwca – zmierzający w stronę Moskwy marsz sprawiedliwości zawraca – wagnerowcy wracają do obozów polowych. Oficjalnym powodem jest chęć uniknięcia rozlewu krwi rosyjskich żołnierzy. Około godz. 2 w nocy 25 czerwca na ulicach Rostowa nad Donem tłumy wiwatują, żegnając szykujących się do odjazdu bojowników „prywatnej” firmy wojskowej (kwestię jej rzeczywistego sponsora nakreślimy później).
Jak do tego doszło?
Za główny punkt zapalny można uznać ustalenia Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej – 1 lipca miało wejść w życie prawo zobowiązujące bojowników ochotniczych formacji zbrojnych do zawierania kontraktów bezpośrednio z resortem.
Ogłoszenie tej decyzji było punktem kulminacyjnym, jednak konflikt Jewgienija Prigożyna z Siergiejem Szojgu i Walerijem Gierasimowem narastał już od dłuższego czasu. Przywódca PKW Wagner zaprezentował się szerszej publiczności m.in. za sprawą tyrady na temat braku amunicji oraz ofiar wśród żołnierzy, powodowanych problemami z zaopatrzeniem i niskimi kompetencjami dowództwa „specjalnej operacji wojskowej” (kwestia ta była podnoszona także w początkowej fazie buntu, gdy Prigożyn ujawnił informacje dotyczące wyższych niż podawano oficjalnie strat wojennych Rosjan, wraz z podważeniem powodów inwazji podawanych w oficjalnej linii Kremla). Nie dziwi więc fakt, że jednym z głównych postulatów Prigożyna było usunięcia Szojgu i Gierasimowa ze stanowisk.
Bezpośrednim zapalnikiem omawianych wydarzeń miał się stać przytoczony na samym początku film, prezentujący skutki ostrzelania obozu PKW Wagner przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej. Rzeczony materiał wideo posłużył jako medialne uzasadnienie – pretekst do rozpoczęcia rebelii.
Według powyższych informacji, można przypuszczać, że zryw Prigożyna był w istocie próbą zabezpieczenia naruszonych interesów struktur PKW Wagner. Pojawiają się także teorie, według których była to emanacja konfliktu między poszczególnymi frakcjami ścierającymi się o wpływy na Kremlu. W takim ujęciu, Prigożyn może jawić się jako niezależny aktor, któremu udało się skonsolidować siłę wystarczającą do zbrojnej demonstracji przeciwko kierownictwu „specjalnej operacji wojskowej”, choć równie dobrze może być zaledwie figurantem skierowanym do wypełnienia określonego zadania – oczywiście nie są to w żadnym razie potwierdzone informacje, a jedynie domysły, oparte o założenia wynikające z wiedzy na temat sposobu funkcjonowania rosyjskich elit władzy.
W dużym skrócie: w rosyjskim systemie funkcjonują struktury polityczne, biurokratyczne i instytucjonalne, przenikające się ze światem oligarchów, a swoistej trójcy dopełnia sfera służb siłowych, wywierających presję na aparat państwowy. Znaczna część współczesnych elit wywodzi się z sił związanych z wywiadem i szeroko pojętą obronnością. Tak zwani siłowicy stanowią specyficzny typ arystokracji (o czym mówił były szef FSB i obecny sekretarz Rady Bezpieczeństwa – generał Nikołaj Patruszew) – dyskusyjna pozostaje wielkość i jednorodność tej grupy, nie można jednak zaprzeczyć, że frakcja świata służb specjalnych, sięgająca tradycjami do czasów ZSRR, utrzymuje mocną pozycję w systemie Federacji Rosyjskiej (według: M. Budzisz, Wszystko jest wojną: rosyjska kultura strategiczna, Warszawa 2021, s. 44-52, 180-190).
W związku z powyższym, nie można wykluczyć więc, że „marsz sprawiedliwości” stanowił w istocie formę nacisku w relacjach wewnątrz systemu, choć nie istnieją też możliwości potwierdzenia tej tezy.
Warto pamiętać, że omawiane zajścia miały miejsce na około dwa tygodnie przed szczytem NATO w Wilnie, co prowokowało teorie, według których całe zdarzenie było maskirowką (maskowaniem operacyjnym), służącą przemieszczeniu sił PKW Wagner do miejsca wykonywania innych zadań – w tym ujęciu np. prób zakłócenia spokoju wysokiego rangą wydarzenia politycznego Zachodu. Krajobrazu tej teorii dopełniały kończące bunt ustalenia w sprawie zesłania Jewgienija Prigożyna na Białoruś – pojawiły się głosy, że przemieszczą się tam także jego bojownicy, co wpłynęło na wzrost obaw państw regionu (wszak Wilno leży niespełna 40km od granicy z Białorusią) – do tego zagadnienia wrócimy jeszcze w dalszej części tekstu.
Przebieg
Pierwsze co zwraca uwagę to wysoka sprawność logistyczna konwoju PKW Wagner – po szybkim zajęciu Rostowa nad Donem, marsz do obwodu moskiewskiego zajął około 12 godzin. Takie tempo byłoby typowe raczej dla podróży samochodem osobowym niż przerzutu żołnierzy i ciężkiego sprzętu (z komponentami obrony przeciwlotniczej włącznie), a sztuki tej Wagnerowi udało się dokonać. Warto odnotować przy tym, że przez większość czasu „marsz sprawiedliwości” przebiegał bez zakłóceń – potwierdzono pojedyncze incydenty: m.in. ostrzelanie składu paliwa i sił PKW Wagner w rejonie Woroneża, a także odpowiedź obrony przeciwlotniczej wagnerowców, na skutek której siły zbrojne Federacji Rosyjskiej utraciły jeden samolot transportowy i do sześciu śmigłowców bojowych.
Siłom Federacji Rosyjskiej udało się zniszczyć w sumie pięć pojazdów kołowych różnego typu, należących do PKW Wagner. Szczegółowe zestawienie wszystkich strat opublikował Oryx.
Według oficjalnych przekazów Prigożyna, siły idące na Moskwę liczyły około 20 tys. żołnierzy, natomiast według innych źródeł bojowników miało być znacznie mniej – najwyżej kilka tysięcy. Niektórzy komentatorzy zwracali uwagę, że konwój zawrócił nie ze względu na wzniosłe pobudki, czy też efektywne negocjacje, a raczej dotarcie do granic poważnej obrony, przygotowanej przez siły zbrojne Federacji Rosyjskiej.
W tym miejscu warto przytoczyć także oficjalną narrację, według której dzięki negocjacyjnym umiejętnościom Aleksandra Łukaszenki, ostatecznie udało się poskromić temperament Prigożyna oraz uzyskać gwarancje bezpieczeństwa dla bojowników.
Skutki
Biorąc pod uwagę charakter komunikacji oraz PR-owy wydźwięk wspomnianych ustaleń, zażegnanie niszczycielskiego konfliktu przypisano Aleksandrowi Łukaszence. Dzięki temu jego wizerunek uzyskał znaczące wzmocnienie. Rzeczywista rola prezydenta Białorusi w całym procesie jest nieodgadniona, natomiast na płaszczyźnie realnych działań zobowiązał się on przyjąć w swojej ojczyźnie Prigożyna, wraz z bojownikami PKW Wagner. Kwestia ta sama w sobie stanowi ciekawy wątek – w przestrzeni medialnej szybko pojawiły się doniesienia o budowie obozu Grupy Wagnera w opuszczonej bazie militarnej, niedaleko Osipowicz, w obwodzie mohylewskim. Temat ten generował widoczne napięcia w regionie, m.in. w Polsce i na Litwie, w związku z zaplanowanym na 11 i 12 lipca szczytem NATO, ale przerzut sił Wagnera zajął ostatecznie nieco więcej czasu – informacje o przybyciu transportów bojowników na Białoruś ukazały się dopiero 15 lipca. Wcześniej widoczne były też wypowiedzi Ministerstwa Obrony Białorusi, które zaprasza wagnerowców do „wzajemnej wymiany doświadczeń”. Pojawia się też wątek konieczności zabezpieczenia reżimu Łukaszenki – 24 czerwca pułkownik Walery Sachaszczyk – minister obrony białoruskiego rządu na uchodźctwie – wygłosił inspirujący apel do żołnierzy i ochotników, przypominając o istnieniu ruchu antyrządowego (którego zbrojnym ramieniem może być np. pułk Kalinowskiego) – być może obecność wagnerowców na Białorusi służy także wsparciu reżimu w tłumieniu wewnętrznych niepokojów.
Według różnych doniesień, przede wszystkim ze źródeł rosyjskojęzycznych, Grupa Wagnera przechodzi coś co można nazwać procesem restrukturyzacji.
Ośrodki rekrutacyjne PKW Wagner miały zostać zamknięte, o czym informowano w oficjalnych przekazach, jednak według doniesień źródeł prasowych, rekrutacja najemników dalej trwa.
Sam bunt Prigożyna stworzył atmosferę niepokoju i chaosu na niższych szczeblach – żołnierze stracili poczucie kontroli nad sytuacją. Publikowane w czasie omawianych wydarzeń informacje o zdradzie i rebelii skutecznie wpłynęły na nastroje – stanowcza reakcja Władimira Putina, który jednoznacznie potępił działania Wagnera, zadziałała na wyobraźnię. Dodatkową niepewność wprowadziła propozycja „opcji dalszego zatrudnienia” – ostatecznie bojownicy otrzymali możliwość podpisania kontraktu z MON, wyjazdu na Białoruś lub zakończenia działalności.
Pewne zamieszanie wytworzyło się również w kontekście dalszego funkcjonowania Grupy Wagnera w Afryce, która w całej układance jest istotna przede wszystkim z biznesowego punktu widzenia. W przestrzeni medialnej widoczne były spekulacje, że dowództwo PKW Wagner może zostać zastąpiony przez osoby związane z rosyjskim Ministerstwem Obrony, a najemnicy będą podlegać selekcji, zwieńczonej podpisaniem kontraktu z MON. Mówiło się też o możliwości zmiany nazwy firmy, ale wątek ten nie doczekał się jak na razie kontynuacji. Niektórzy bojownicy zostali odesłani z centralnej Afryki z powrotem do Rosji, jednak rzecznik prasowy prezydenta Republiki Środkowoafrykańskiej Albert Yalok Mokbem utrzymywał, że mowa raczej o rotacji, a nie ostatecznym zakończeniu współpracy. Wagner odgrywa także istotną rolę w Mali, gdzie Grupa zaangażowana jest od 2021 roku. Rosjanie wspierają też Naczelnego Dowódcę Libijskiej Armii Narodowej Khalifę Haftara – według oficjalnej linii narracyjnej, obecność wagnerowców przyczyniła się do przekształcenia libijskiego konfliktu w zimną wojnę, utrzymując równowagę sił między stronami.
Zainteresowanie budzą też doniesienia, według których syryjski wywiad miał wesprzeć siły rosyjskie w stłumieniu potencjalnego buntu lokalnych sił Wagnera w okresie działań Prigożyna, zapobiegając rozprzestrzenianiu się skrajnych nastrojów. Zablokowano linie komunikacji, a zatrzymanym dowódcom prywatnej firmy wojskowej nakazano podpisanie kontraktu z MON lub opuszczenie Syrii.
29 czerwca miało odbyć się spotkanie Wladimira Putina z Jewgienijem Prigożynem oraz innymi dowódcami PKW Wagner. Według relacji medialnych, Putin omówił wyniki buntu, wysłuchał wyjaśnień dowódców i zaproponował możliwość zatrudnienia. Wagnerowcy wyrazili lojalność wobec Rosji i gotowość do walki za ojczyznę. Spotkanie zostało potwierdzone przez sekretarza prasowego prezydenta Rosji Dmitrija Pieskowa, natomiast światła dziennego nie ujrzały żadne materiały wizualne potwierdzające, że takie wydarzenie faktycznie miało miejsce.
Sam Prigożyn stał się na moment tematem numer jeden dla rosyjskich źródeł propagandowych – dyskutowano m.in. o jego przeszłości kryminalnej, potężnym majątku oraz fałszywych tożsamościach. Zdaniem niektórych, miał być to swoisty teatr dla ludu i cena za brak procesów karnych oraz spokojne zwieńczenie rebelii.
Warto zauważyć, że zbrojne wystąpienie Prigożyna ujawniło gorące nastroje widocznej reprezentacji obywateli Federacji Rosyjskiej. Wagnerowcy postrzegani są jako bohaterowie i efektywni żołnierze, których obecność na ukraińskim froncie przyczyniła się do kilku głośnych sukcesów (m.in. zajęcie Sołedaru i Bachmutu, przez Rosjan zwanego Artiomowskiem). Wystarczy rzut oka na tłum, który z entuzjazmem żegnał odjeżdżających najemników. Sam Prigożyn nabrał wręcz statusu gwiazdy. Niezadowolenie z burzliwego przebiegu „specjalnej operacji wojskowej” oraz poważnych strat rosyjskiej armii znalazło ujście – można dyskutować czy to realna emanacja pewnej energii, już istniejącej w narodzie, czy próba skanalizowania jej przez kręgi władzy. Jednocześnie zła wiadomość jest taka, że aktualnie nie ma mowy o ruchach antywojennych – kluczowym punktem tego dyskursu jest konieczność podniesienia efektywności działań w wojnie z Ukrainą, a nie ich zaniechanie.
Nie bez znaczenia jest także fakt, że już 8 lipca przy Dworcu Warszawskim w Petersburgu (w sferze domysłów pozostaje czy istnieje tutaj zamierzony wydźwięk symboliczny) miało miejsce spotkanie wagnerowców z fanami, co stanowi papierek lakmusowy nastrojów rosyjskiego społeczeństwa względem formacji.
W kontekście omawianych wydarzeń, nie bez znaczenia pozostaje także pozycja przyjęta przez Kreml – osobiste wystąpienie Władimira Putina i historyczna analogia do roku 1917 nadały całej sytuacji ponadprzeciętnej wagi, co nie umknęło uwadze obserwatorów. Zastanawiający jest także plan wzmocnienia Rosgwardii, która może otrzymać ciężki sprzęt – wsparcie sił wewnętrznych można wszakże odczytać jako podyktowane obawami w kontekście narastających niepokojów. Wielu komentatorów uważało, że wydarzenia te pokazały słabość rosyjskiej władzy, jednak biorąc pod uwagę ostateczny efekt, kwestia ta podlega dyskusji.
Warto zauważyć, że znienawidzeni przez Prigożyna Szojgu i Gierasimow dalej pełnią swoje funkcje, sam podżegacz został publicznie oczerniony i zesłany na Białoruś, a PKW Wagner przechodzi restrukturyzację, prawdopodobnie zacieśniając formalne relacje z Ministerstwem Obrony. Według ostatnich doniesień, Grupa Wagnera przekazała swój sprzęt MON. Interesujący jest również fakt, że Kreml oficjalnie upublicznił dane finansowe, z których wynikało, że wagnerowcy finansowani byli z budżetu Federacji Rosyjskiej, co poddaje w wątpliwość prywatny charakter działalności firmy, a tym samym narrację o „zielonych ludzikach”, aktywną w czasie pierwszej odsłony konfliktu z Ukrainą w 2014 r.
Jeżeli natomiast chodzi o zmiany na ukraińskim froncie, prognozuje się, że będą one raczej niewielkie – trzon PKW Wagner stanowi grupa prawdopodobnie kilku tysięcy wysoko wykwalifikowanych specjalistów. W czasie aktualnych działań na Ukrainie, ich szeregi zasilone zostały zekami (osadzonymi, kryminalistami), jednak pełnili oni głównie funkcję mięsa armatniego. W związku z powyższym, odsunięcie od działań siły o takiej liczebności, będzie raczej nieodczuwalne w kontekście nadchodzących działań bojowych.
Zagrożenia
W pierwszych dniach po wygaśnięciu rebelii powstało wiele teorii dotyczących potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa państw regionu, czy też bezpośrednio Polski. O wątku obaw o zakłócenie szczytu NATO w Wilnie już napisaliśmy.
Podstawowa zwracająca uwagę kwestia to obecność organizacji sklasyfikowanej jako terrorystyczna tuż za wschodnią granicą Polski. Biorąc pod uwagę działania stricte frontowe, nie jest to licząca się siła, sytuacja zmienia się jednak w kontekście działań poniżej progu wojny.
Istnieją uzasadnione obawy o zaangażowanie PKW Wagner w działania hybrydowe. Warto pamiętać, że od wiosny bieżącego roku na Białorusi znów toczy się proceder ściągania cudzoziemców z Afryki i Bliskiego Wschodu oraz prób forsowania polskiej granicy. Wśród przywożonych tłumów, znajdować się mogą bojownicy komórek terrorystycznych, czy też po prostu zwykli kryminaliści. Sytuacja dodatkowo nabiera tempa, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że żołnierze Wagnera mają doświadczenie w szkoleniu bojowym zbrojnych ugrupowań, co dzieje się m.in. w Republice Środkowoafrykańskiej. Nietrudno wyobrazić sobie podobne działania w obozach tuż za wschodnią granicą Polski, które mogą przybrać np. formę skanalizowania dotychczas rozproszonych prób przebicia się przez zaporę, w ściślej określonym kierunku, pod profesjonalnym dowództwem, o próbach różnego rodzaju prowokacji i zagrożeniach dla pograniczników już nie wspominając.
Obecności wagnerowców nie należy rozpatrywać jako siły samej w sobie, a raczej jako część składową większej struktury – ciężar mogący przechylić dotychczas nieruchomą szalę. Posiadanie grupy doświadczonych harcowników bez jasnej przynależności (mimo już ujawnionych w przestrzeni medialnej informacji odnośnie źródeł ich finansowania) to niewątpliwie wygodna pozycja dla władz Federacji Rosyjskiej. Nie należy zapominać też, że rekrutacja do PKW Wagner stale trwa.
Omawiane zagrożenie może zmaterializować się m.in. w okresie wyborczym, jako próba zakłócenia demokratycznego procesu. Treści dotyczące takiego obrotu spraw pojawiły się zresztą w opozycyjnych źródłach rosyjskojęzycznych, zarzucając polskiej większości parlamentarnej przesadne eksponowanie wątku obecności PKW Wagner na Białorusi i akcentując potencjalne ryzyko wykorzystania tego faktu do wprowadzenia stanu wyjątkowego w niektórych regionach. Jest to trudna i złożona sytuacja, oddziałująca na procesy decyzyjne kierownictwa państwa – zbagatelizowanie potencjalnego zagrożenia może zakończyć się tragicznie, natomiast przejawy zbytniej ostrożności mogą zostać zinterpretowane jako próba oddziaływania na system polityczny, w efekcie pogłębiając polaryzację lub aktywując potencjał protestu.
Przytaczając ostatni wątek, nie sposób nie wspomnieć o o bezustannych działaniach w sferze informacyjnej i cybernetycznej – wszak powstanie słynnej Agencji Badań Internetowych – najbardziej znanej fabryki trolli (oskarżanej m.in. o próby wpływania na proces wyborczy w USA, poprzedzający elekcję Donalda Trumpa) – przypisuje się właśnie Jewgienijowi Prigożynowi. Obecność wrogiego wpływu w przestrzeni polskiego Internetu jest faktem i z całą pewnością można spodziewać się wzmocnienia działań tego rodzaju komórek w okresie wyborczym, co doskonale wpisuje się w ich modus operandi, zakładający m.in. wzmacnianie skrajnych postaw i polaryzacji społecznej, dezinformowanie oraz propagowanie rosyjskich narracji.
W ostatnim czasie strona rosyjska zaczęła też wzmacniać narracje dotyczące zagrożenia, jakie wagnerowcy stanowią dla przesmyku suwalskiego – odcięcie państw bałtyckich od reszty sojuszników stanowi jeden z głównych przewidywanych kierunków ewentualnych wrogich działań. Jest to jeden z kierunków oddziaływania psychologicznego, wzmacniający sumę wszystkich strachów.
Podsumowanie
Bunt Jewgienija Prigożyna bez wątpienia zaskoczył światową opinię publiczną. Dla wielu wizja upadku reżimu na Kremlu prezentowała się atrakcyjnie, inni natomiast zwracali uwagę na ryzyko lub wręcz zagrożenie jakie niosła za sobą koncepcja przejęcia władzy przez postać stanowiącą wielką niewiadomą. Można dyskutować czy rosyjska władza wyszła z tej sytuacji obronną ręką, czy też została osłabiona, pewne jest jednak, że w społeczeństwie Federacji Rosyjskiej trudno o nastroje antywojenne, a przedmiotem sporu są raczej pomysły na zwiększenie efektywności działań na ukraińskim froncie, aniżeli ich zaprzestanie.
PKW Wagner znajduje się obecnie w fazie restrukturyzacji – dowódcy i żołnierze formacji zostali zmuszeni do podpisania kontraktów z rosyjskim Ministerstwem Obrony, przeniesienia się na Białoruś lub zakończenia działalności. Wydarzenia te przyniosły chwilowy chaos w szeregach Wagnera, jednak operacje Grupy trwają dalej bez większych zakłóceń. Oficjalnie ujawniono, że „prywatna firma wojskowa” sponsorowana była przez władze Federacji Rosyjskiej, co zadaje kłam oficjalnym narracjom Kremla z czasów aneksji Krymu. W oczach społeczności międzynarodowej, wagnerowcy zostali uznani za terrorystów – mimo jasnych związków z państwem rosyjskim, ich status jest zgoła inny niż „oficjalnych” sił zbrojnych, co generuje pewne ryzyka.
Obecność harcowników o niejasnej przynależności tuż za polską granicą budzi oczywiste obawy i pozostaje przedmiotem sporów. Choć nie są to znaczne siły, nie można wykluczyć ich zaangażowania w działania hybrydowe, czy to przeciwko Polsce, czy też państwom bałtyckim. Nie bez znaczenia jest w tej układance ponowne zwiększenie natężenia transportu cudzoziemców z Afryki i Bliskiego Wschodu na teren Białorusi oraz prób forsowania granicy z Polską. Jest to potencjalny punkt zapalny, który może zostać wykorzystany na wiele sposobów – od prób zniszczenia zapory, przez organizację uzbrojonych grup dywersyjnych, po próby zakłócania procesu wyborczego.
Poniżej zamieszczamy wideo z dnia 22 czerwca 2023 r. prezentujące punkt przerzutowy imigrantów z Libii do Unii Europejskiej. Proces toczy się pod okiem wojskowych.
Sam Prigożyn ujawnił się po chwilowej nieobecności (w towarzystwie Dmitrija Utkina, oryginalnego „Wagnera”) i zapowiedział, że jego formacja uczyni z białoruskiej armii „drugą armię świata”, co wpisuje się w nurt wcześniejszych doniesień o planach wykorzystania bojowego doświadczenia wagnerowców do szkolenia Białorusinów. Warto zauważyć jednak, że materiał jest słabej jakości – trudno z całą pewnością określić czy to ta sama postać, mimo charakterystycznego głosu.
Jedno jest pewne – rozgrywka toczy się na wielu frontach, a wzmożona ostrożność jest koniecznością.