Fake news i dezinformacja – teoria trucizny współczesnych mediów

Dezinformacja i fake news, czyli dwa terminy najczęściej stosowane w kontekście niepożądanych lub nieprzyjacielskich działań w sferze informacyjnej. Czym się charakteryzują i co je odróżnia? Czy warto poświęcać im zainteresowanie? Poszukajmy odpowiedzi…

 

„Największą umiejętnością w sztuce wojennej jest podporządkowanie sobie nieprzyjaciela bez walki” – Sun Zi.

 

W dobie powszechnego dostępu do światowej sieci informacyjnej, tworzyć lub amplifikować przekazy medialne może właściwie każdy. Nierzadko obiektem zainteresowania stają się pojedyncze wpisy osobistości tego świata, zamieszczane na ich profilach w obrębie platform społecznościowych – przykładem może być choćby wpływ tweetów Elona Muska na kursy poszczególnych kryptowalut – zjawisko to dorobiło się wręcz określenia „efekt Muska”.

Popularność jednego komunikatu może rosnąć lawinowo, zgodnie z zasadą kuli śnieżnej – jeden wpis przesłany kilku znajomym, którzy następnie prześlą go swoim znajomym i czynność ta powtórzy się kilka razy, w relatywnie krótkim czasie może zyskać potencjalne dotarcie liczone w milionach wyświetleń.

Każdy przekaz może stać się narzędziem manipulacji, a biorąc pod uwagę kształt współczesnej przestrzeni medialnej, działania tego rodzaju nigdy nie były łatwiejsze do przeprowadzenia – każdy z nas może zostać tubą propagandową agentów zewnętrznego wpływu, nie mając nawet świadomości uczestnictwa w procesie, czy też istnienia zjawisk, które do tego doprowadziły.

W przestrzeni publicznej na stałe funkcjonują już pojęcia fake newsa i dezinformacji… W niniejszym materiale sięgamy nieco głębiej w teorię, naświetlając ich naturę, prezentując także zarówno punkty wspólne, jak i różnice między nimi.

 

Fake news – wyjaśnienie terminu

Według SJP, fake news to nieprawdziwe, fałszywe wiadomości, najczęściej rozpowszechniane przez tabloidy w celu wywołania sensacji, bądź zniesławienia kogoś (najczęściej polityka).

Za Markiem Palczewskim, który do definicji tej odniósł się w nieco rozszerzony sposób w swojej publikacji „Fake news a wolność słowa”, fake news to wiadomość służąca intencjonalnemu wprowadzeniu odbiorcy w błąd, w celu uzyskania korzyści wizerunkowych, majątkowych, psychologicznych, propagandowych, politycznych itd. Kluczowym czynnikiem jest tutaj intencjonalność wpływu oraz ukierunkowanie komunikatu na osiągnięcie konkretnego efektu.

Z kolei Martin Lee pisał, że nieprawdziwe informacje często tworzone są w taki sposób, aby przesadnie wyolbrzymić pewne fakty, co ma na celu wzbudzenie emocji. Najczęściej treści tego rodzaju budowane są w sposób poprawny językowo i stylistycznie oraz opierają się na prawdzie, modyfikują jednak oryginalny przekaz, modelując go zgodnie z założeniami celu, który dana publikacja powinna osiągnąć. Treści tego rodzaju bazują na prawdzie, skrzętnie wykorzystując ją, by wprowadzić odbiorcę w błąd – w tym ujęciu może mieć on znamiona podobne zwykłej plotce.

W kontekście tych rozważań, istotnym czynnikiem jest też częstotliwość rozpowszechniania komunikatu – jeżeli dany fake news przykuwa uwagę coraz większej liczby ludzi, zaczynają interesować się nim także media, co w erze mediów internetowych sprawia, że jego popularność postępuje geometrycznie – od czasu upowszechnienia się portali informacyjnych i serwisów społecznościowych, sprzężenie zwrotne na linii nadawca-odbiorca stało się właściwie natychmiastowe, a wpływ audytorium na prezentowane przekazy nigdy do tej pory nie był tak ogromny – wszak media chcą mówić o tym, o czym słuchać chcą widzowie.

W celu uściślenia definicji, można wyróżnić kilka kategorii fake newsów:

  • treści nieprawdziwe, zmyślone, tworzone sztucznie w sposób świadomy, jednak tak, by odbiorca nie zorientował się, że są fikcyjne;
  • newsy propagandowe, polityczne lub komercyjne, celowo operujące kłamstwem – tworzone są z zamiarem wprowadzenia odbiorcy w błąd i wywołania określonego efektu;
  • treści częściowo oparte na prawdzie – manipulują przekazem poprzez umieszczenie sfabrykowanych elementów w sąsiedztwie prawdziwych doniesień – okoliczność ta może wystąpić zarówno w przypadku treści już obecnych w przestrzeni medialnej, jak i tematów całkowicie nowych;
  • fake newsy o charakterze satyrycznym (za przykład posłużyć może rodzimy portal ASZdziennik.pl);
  • treści identyfikowane jako fałszywe przez osoby lub instytucje, których interesy zostały naruszone  przez dany komunikat, mimo jego zgodności z prawdą – jest to w istocie próba zdyskredytowania danej informacji poprzez określenie mianem fake newsa.

 

 

Dezinformacja – zarys teoretyczny zjawiska

Dezinformacja jest kategorią szerszą, rozumianą jako proces – w tym ujęciu, fake news może być tylko jednym z narzędzi w całym wachlarzu potencjalnych działań podejmowanych w dłuższym okresie.

Według Vladimira Volkoffa, dezinformacja znajduje się na styku dwóch innych rodzajów działań – wprowadzania w błąd oraz wpływania. Pierwsze z nich nosi znamiona współczesnego fake newsa – czynności jednorazowej, związanej z konkretnym zadaniem, dopuszczającej też pewien stopień amatorszczyzny w wykonaniu.

Dezinformacja prowadzona jest natomiast w sposób systematyczny, fachowy, za pośrednictwem środków masowego przekazu. Jej adresatem jest opinia publiczna. W tym zakresie można mówić o pewnych cechach wspólnych z wyróżnioną przez Volkoffa kategorią wpływania – dość ogólną agitacją, której celem nadrzędnym jest destabilizacja społeczeństwa przeciwnika i pogłębianie podziałów wewnętrznych – w rozważaniach tego autora silnie zarysowuje się kontekst walki między państwami. Skutki takich działań nie muszą być dokładnie sprecyzowane – wystarczy, że przynoszą szkodę krajowi, przeciw któremu zostały wymierzone. Jednocześnie ich pochodzenie oraz rzeczywiste intencje pozostają niejawne lub wręcz zamaskowane (czego skrajnym przykładem mogą być działania spod znaku tzw. fałszywej flagi).

Dezinformacja jest działaniem strategicznym, planowanym. Kroki tego rodzaju mają za zadanie realizować program zmierzający do zastąpienia w świadomości mas (lub głębiej – na poziomie podstawowych skojarzeń z określonymi bodźcami – podświadomości), poglądów uznanych za niekorzystne dla strony dezinformującej takimi, które uznaje ona za korzystne. Można opisać to jako zorganizowanie zniekształcanie obrazów i schematów myślenia.

Jednocześnie działania te muszą trafiać na odpowiedni grunt – grupę już podatną na dezinformację w danym zakresie tematycznym lub ulegającą określonym wpływom – forsowana narracja nie przyjmie się, gdy będzie stosowana „pod prąd”. Istotne jest tutaj także kryterium tłumu – zdaniem Volkoffa, masa zatraca rozsądek typowy dla jednostek lub mniejszych, zorganizowanych grup i staje się podatna na manipulację (nad czym bardziej pochyla się zresztą osobna dziedzina psychologii społecznej – psychologia tłumu, badająca na przykład jak w dużych zbiorowościach wyjaskrawione stają się: konformizm, rozproszenie odpowiedzialności i przyjęcie tożsamości zbiorowej). Tłum zwykłych ludzi w końcu zacznie oddziaływać na władzę i ekspertów – według francuskiego autora, eksperci uzależnieni są od władzy, a władza od opinii publicznej.

W kontekście starć między aktorami politycznymi na arenie międzynarodowej, prowadzenie działań dezinformacyjnych powierza się służbom specjalnym, nierzadko rekrutującym agentów w narodzie znajdującym się na celowniku – ich zadaniem jest rozpuszczanie informacji, niekoniecznie polegających na prawdzie, a także prezentowanie interpretacji, wątpliwości oraz prognoz zgodnych z kierunkiem wyznaczonym przez zleceniodawcę, w sposób niejawny, bez wprowadzania najmniejszych nawet skojarzeń z rzeczywistym podmiotem dezinformującym. Operacja może rozwijać się właściwie samoczynnie, a część uczestników dyskursu wzmacniających zafałszowane informacje pozostaje nieświadoma tego faktu.

Projekty tego rodzaju wymagają czasu – mają za zadanie zaszczepić pewien stereotyp całemu narodowi, pomijając udział jego ośrodków władzy. Obiekt dezinformacji niekoniecznie musi wierzyć w całość przekazu – wystarczy subtelna wręcz modyfikacja reakcji na bodziec. Za przykładem podanym przez Volkoffa – Europa Zachodnia nie musiała posiadać przekonania, że Związek Sowiecki jest rajem na Ziemi – wystarczająca byłaby pasywność w obliczu ataków i skłonność do ustępstw bez podejmowania walki… Jak pokazują współczesne realia, pewne rzeczy się nie zmieniają.

W kontekście nowoczesnej komunikacji, warto przytoczyć dodatkowo pojęcie logomachii – za SJP, jest to jałowy spór o słowa, a nie o istotę problemu. Pewne sprytnie ukute formuły można wykreować i zaszczepić opinii publicznej, na przykład w celu zredukowania sporów o ważkim wydźwięku do przerzucania się hasłami, nierzadko oderwanymi od ich pierwotnego znaczenia (jak choćby stała już obecność słowa „faszysta” we współczesnym dyskursie politycznym). Pod postacią zwięzłego sloganu i wykreowania odpowiednich skojarzeń, o wiele łatwiej jest osadzić stereotyp w umysłach odbiorców.

 

 

Czy z formami manipulacji informacją można walczyć?

Jednym z podstawowych praw obywatela świata demokratycznego jest prawo do bycia poinformowanym zgodnie z prawdą… W kontekście omawianych zjawisk należy jednak podkreślić, że znaczna część agentów wpływu zewnętrznego nawet nie wie, że nimi jest. W obecnym porządku prawnym, próba wprowadzenia jakichkolwiek regulacji to niezwykle krucha tafla lodu – pojedyncza ingerencja w kluczowe wartości, takie jak wolność słowa, mogłaby przyczynić się do uruchomienia procesów, które ostatecznie doprowadziłyby do ich końca (co samo w sobie również może być jednym z celów wrogich ośrodków!).

Co ciekawe, według rozważań Volkoffa, relatywnie częste zmiany władzy w systemach demokratycznych niejako upośledzają ich zdolność do prowadzenia działań dezinformacyjnych – w tym zakresie konieczna jest długoletnia stałość kierunku prowadzonej polityki, typowa raczej dla systemów autokratycznych i totalitarnych. Wpływ wywiera się długimi latami, a brak ciągłości ekipy zarządzającej państwem poważnie to utrudnia. Jednocześnie przez zjawiska takie jak wolność słowa i liberalność mass mediów świata zachodniego, demokracje są w znacznie gorszej pozycji, jeżeli chodzi o obronę przed dezinformacją – wszak nie można zakazać przekazywania nienaruszających prawa komunikatów, nawet jeżeli są błędne lub stoi za nimi określone zadanie.

Czy można więc w tej materii cokolwiek zrobić? Przede wszystkim należy zachować zdrową dozę nieufności, rozsądku i sceptycyzmu. Analizując treści ukazujące się w przestrzeni medialnej, warto zadawać sobie pytanie: „komu służy ten komunikat”.

Antidotum może być także działalność wyspecjalizowanych zespołów ekspertów z wielu dziedzin, zajmujących się wykrywaniem i badaniem przejawów dezinformacji, prezentujących te przykłady szerszemu gremium, na przykład poprzez dotarcie do oryginalnego komunikatu, prześledzenie ścieżki jego aktywności medialnej, wraz z ujawnieniem wszystkich manipulacji jego wymową.

 

Czy to w ogóle ma znaczenie?

Warto pamiętać, że działania dezinformujące nie są nigdy celem samym w sobie – można porównać je raczej do pojedynczych kart w znacznie bardziej obszernej talii. Stanowią one narzędzie wpływu, a ich zadaniem może być np. wprowadzanie chaosu informacyjnego, wpływanie na emocje, polaryzowanie społeczeństwa, podważanie zaufania do określonych instytucji i organizacji, czy też oswajanie szkodliwych poglądów lub zachowań – to swojego rodzaju młotek do wbijania gwoździ – dedykowany do konkretnego celu, będący jednocześnie elementem znacznie szerszego systemu oddziaływania. Z tego powodu coraz częściej spotkać można opinie, według których dezinformacji nie należy poświęcać zbyt wiele uwagi – wszak zogniskowanie zdolności naszego umysłu na fałszywym zapychaczu bez znaczenia już można uznać za sukces nieprzyjaciela. W szerszej perspektywie natomiast, łatwo jest utknąć w nieskończonym analizowaniu coraz to nowszych komunikatów i treści, próbując wyławiać narracje, modele i wzorce, w rzeczywistości kręcąc się w kółko w spirali nieprawdy.

 

Źródła:

https://www.livemint.com/market/cryptocurrency/how-seriously-should-investors-consider-the-impact-of-elon-musk-s-tweets-on-cryptos-11633589943118.html

https://sjp.pwn.pl/mlodziezowe-slowo-roku/haslo/fake-news;6368870.html

Mroczka, 2022, Fake newsy jako nowa kategoria zagrożenia systemu bezpieczeństwa ekonomicznego państwa w dobie kryzysu epidemicznego [w:] P. Dobrzycki (red.) Przegląd bezpieczeństwa wewnętrznego (numer 26), Wiązowna: Wydawnictwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, s. 90-93.

https://cyfrowa.rp.pl/it/art16918431-fake-newsy-staja-sie-coraz-grozniejsze

Volkoff, 1999, Psychosocjotechnika, dezinformacja. Oręż wojny, przeł. A. Arciuch, Komorów: Wydawnictwo Antyk, s. 6-10.

https://sjp.pwn.pl/sjp/logomachia;2566291

Related Posts

14

kwi
Konflikty, OSINT

Dzwonek do piekła – walka psychologiczna w praktyce

Operacje psychologiczne (PsyOps) mogą być prowadzone w każdym wymiarze – strategicznym, operacyjnym i taktycznym. Jednak walka psychologiczna niejedno ma imię – w codziennej rzeczywistości pól bitewnych, żołnierze wykorzystują doraźnie prostsze techniki, których zadaniem będzie raczej wytworzenie krótkotrwałej przewagi, czy też nękanie przeciwnika. Doskonale zobrazuje to przykład, który omówimy dziś.   Dzwonek do drzwi w środku lasu W […]

04

kwi
Propaganda, Przestrzeń informacyjna

Symbol jako narzędzie propagandowe

Geneza symbolu sięga odległych lat i zawiera w sobie funkcję komunikatywną i znaczeniową. Symbol nie tylko reprezentuje znaczenie, ale również, odsyłając do niego, niesie konkretne przesłanie. W erze wizualizacji i obrazu, wciąż nie ma mocniejszego nośnika znaczeniowego. Obie funkcje symbolu wykorzystywane są też w polityce, poprzez marketing polityczny i propagandę, których celem jest wpływ na percepcję odbiorcy.[…]